piątek, 1 stycznia 2016

Rozdział 3

Po obejrzeniu całego filmiku usłyszałam dźwięk powiadomienia z facebooka, automatycznie przełączyłam na niego kartę i otworzyłam powiadomienie, mówiło ono o tym ze Jaś dodał post na grupie.
"Drogie Firanki i Karnisze, chce was powiadomić, że na chwile obecną na moim kanele nie będą pojawiały się filmiki, muszę trochę odpocząć od wszystkiego,ale nie martwcie się wszystko jest okej, postaram się odpoczywać jak najszybciej XD. Ale mam też dobrą wiadomość, organizuje takie małe spotkanie dla was w Warszawie w ten piątek o 13. Mam nadzieje że będziecie. Do zobaczenia w piątek Misie :**."
W głowie po przeczytaniu tego postu miałam wielki mętlik."Jak to?? Czemu?? Jedyna osoba dzięki której potrafię się uśmiechnąć, nie będzie nagrywać filmików, kiedy tylko dzięki nim mogę go widzieć". Tak, tak, przecież są stare filmiki- tak pomyślałby każdy normalny, ale dla mnie to nie było  to samo lubiłam oglądać te nowe, tam widziałam go za każdym razem innego, tak jakbym z nim była."Ale zaraz przecież napisał coś o spotkaniu w Warszawie w piątek,muszę na nie pojechać, nie obchodzi mnie to że to dość daleko ode mnie, porostu muszę!  "
Nigdy nie byłam na spotkaniu z nim, ponieważ zawsze się bałam, a po drugie miałam dość dużą drogę do przebycia, wystarczały mi wtedy filmiki, live'y i snapchat,ale teraz skoro zawiesił swoją działalność muszę tam pojechać.
Była środa więc miałam 2 dni na kupienie biletu oraz na powiadomienie o tym mamy, lecz z tym nie będzie problemu, bo wie ona w jakim  jestem stanie i pozwala mi na co tylko zechce, wiec ten problem mam z głowy. Zostało zarezerwowanie biletu. Wzięłam laptopa odpaliłam stronę z rozkładami pociągów. Wybrałam pociąg o 9:30, kliknęłam zarezerwuj bilet i po sprawie.Teraz wystarczyło czekać do piątku
- A no tak jeszcze poinformuje mame!
-Mamoo , jadę w piątek do Warszawy o 10 jak coś !
- Okej a po co?- spytała się jakby ją coś to obchodziło, na chuj jej taka informacja niech zajmuje się swoją drugą córeczką, tą grzeczniejszą 
- A po co ci to wiedzieć?- burknęłam
-Bo jestem twoją matką i mam prawo wiedzieć po co moja córka jedzie do miasta odległego o prawie 300 km od nas.
-Yyy, wcale nic nie musisz wiedzieć, ale skoro taaak ci to potrzebne do życia, to powiedzmy że jadę do znajomych. - parsknęłam z niechęcią.
- Aha, nie wiedziałam ze masz jakichś znajomych w Warszawie.
-Skończ! Już mówiłam że  nie musisz wszystkiego wiedzieć!!- krzyknęłam i pobiegłam do swojego pokoju, zdjęłam ciuchy i nałożyłam piżamę, za którą robiła mi wielka koszulka JDWEAR.

*2 dni później*
Wstałam około 8, by zdążyć się ogarnąć, dojechać na dworzec i odebrać bilet. Wyszłam z pokoju i skierowałam się ku łazience , było bardzo cicho, ponieważ wszyscy jeszcze spali. Otworzyłam drzwi od łazienki powoli by nikogo nie obudzić -wole jak wszyscy śpią a ja jestem sama ze sobą- i wsunęłam się powoli do środka. Odkręciłam wodę pod prysznicem i weszłam do kabiny. Umyłam się dość szybko ja na mnie, bo zazwyczaj siedzę przynajmniej godzinę,ale tym razem tak nie było, bo nie chciałam się spóźnić na pociąg. Wyszłam z kabiny owinęłam się ręcznikiem i wróciłam do pokoju.Ubrałam czystą bieliznę, czarne rurki z wysokim stanem oraz oraz biały luźny crop top z cyfrą 79. Po tym jak się ubrałam wyjęłam suszarkę i wysuszyłam włosy, nie były one zbyt długie dlatego zajęło mi to może 10 min. Po tej czynności przeszła do makijażu, nałożyłam korektor nastąpienie puder , namalowałam czarne kreski eyelinerem na powiekach, pomalowałam rzęsy oraz usta bordową szminką. Byłam już gotowa, spakowałam portfel, telefon i inne duperele bez których nie ruszyłabym się z domu. Napisałam mamie kartkę zostawiłam w kuchni i wybiegłam z domu na autobus, który miał mnie dowieść na dworzec. Gdy dojechałam na miejsce miałam jeszcze 20 minut do pociągu, więc pobiegłam szybko do kasy by odebrać zarezerwowany wcześniej bilet. 

W końcu wsiadłam do pociągu, zajęłam swoje miejsce, wyjęłam telefon podłączyłam słuchawki i włączyłam swoją ulubioną playlistę. Po drodze rozmyślałam nad tym  jak to będzie, czy w ogóle jest sens tam jechać skoro wśród ludzi,  raczej nie czuje się jak ryba w wodzie, a tam z pewnością będzie bardzo dużo fanek Jasia. Nie będę potrafiła z nimi rozmawiać. Przez chwilę myślałam o tym żeby się wrócić jechać spowrotem do domu , lecz szybko odbiegłam od tej myśli. "Nie mogę tego zrobić, jest on dla mnie naprawdę ważny, a teraz gdy nie nagrywa muszę go zobaczyć"- powiedziałam sama do siebie przez co spojrzenia pasażerów powędrowały na mnie, zaczerwieniłam się, odwróciłam  i oparłam się o szybę, nawet nie poczułam kiedy zasnęłam. Obudził mnie głos konduktora "Stacja Warszawa- dworzec centralny". Ocknęłam się szybko chwyciłam za plecak i wybiegłam z pociągu .Stanęłam na środku dworca i nie wiedziałam co mam robić, jestem tutaj chyba 2 raz wiec za bardzo  nie wiem gdzie iść. "Gdzie miało być to spotkanie? "- burknęłam pod nosem. "A no tak gdzieś przy złotych tarasach, tylko gdzie to kurwa jest ? " Zobaczyłam jakiś znak pisało na nim "Wyjście" ruszyłam w stronę która wskazywał znak.  Wszyłam na zewnątrz, słońce odrazy mnie oślepiło, wiec postanowiłam nałożyć okulary. Było mi baardzo gorąco, ale od czasu do czasu czułam przyjemny powiew letniego wiatru. Nadal nie wiedziałam gdzie iść, lecz na szczęście są w tym mieście znaki ułatwiające drogę chociaż trochę. Po dość długiej drodze nareszcie  doszłam pod Złote tarasy. Była za 10 pierwsza, a już widziałam tłum fanek. Stałam jak wryta, nie wiedziałam co mam zrobić czy tam iść czy może się jednak wycofać, obserwowałam coraz to liczniejszy tłum, cholernie się bałam, ale w końcu się przełamałam i ruszyłam w ich stronę. Podeszłam do grupki śmiejących się ludzi, gdy tylko mnie zobaczyli uśmiechnęli się i mnie przywitali. 
-Heeej!- usłyszałam chórem powiedziane przywitanie .
-Hej.- odparłam i się uśmiechnęłam.
Odwrócili się i kontynuowali to co robili przed moim przyjściem. Stałam prawie na końcu tej dość dużej grupki, aż w końcu zobaczyłam JASIA, na jego twarzy widniał szeroki uśmiech, a na zębach miał aparat  który dodawał mu tyle uroku. Kiedy tylko go zobaczyłam moje serce zaczeło mi bic szybciej a uśmiech nie chciał zejść z twarzy. W końcu spełniło się moje marznie, nareszcie zobaczyłam osobę dzięki której chociaż trochę się uśmiecham. TO ON, WŁAŚNIE ON. JAŚ 

Jest to rozdział gdzie pojawia się Jaś, jest on tylko przez chwilę, ale spokojnie niedługo się rozkręcę i będzie on cały czas.:D 
A jak narazie piszcie czy wam się podoba 


 

Rozdział 2

-Ej Julka wszystko okej?

Usłyszałam stłumiony głos między moimi myślami , oczywiście nie był to nikt inny jak moja przyjaciółka .Była to jedyna osoba której na mnie zależało, tylko ona ze mną jest i wiem że za nic mnie nie zostawi .Przez chwilę zastanawiałam się co jej odpowiedzieć, ale zdecydowałam ze nie będę obarczac jej znowu swoimi problemami 
- Tak, tak wszystko git.
-Siedzisz od 30 minut i nic nie mówisz na pewno dobrze się czujesz ?
-W zasadzie to boli mnie głowa, pójdę już do domu. Zdzwonimy się jutro. Naraziee kocham cię .
-No narazie ja też.
___________________
Padał deszcz ale nie przeszkadzało mi to jakoś. Lubiłam deszcz i spacery w nim, nie ma wtedy tylu ludzi można skupić się na sobie na swoich myślach, a nie na ludziach którzy patrzą na ciebie jak na idiotke bo jesteś inna, bo nie wyglądasz jak oni, a tak naprawdę nie wiedzą jak się czujesz, co masz w glowie. Nic Kurwa nie wiedzą.
Może chcecie wiedzieć dlaczego jestem taka, czemu nie lubię ludzi. A to dlatego że kiedyś miałam normalne życie miałam przyjaciół, chłopaka, ale coś poszło nie tak, ja poczesci spierdolilam, Ale także inni ludzie którym ufalam a oni to wykorzystali w podły sposób, dlatego nie lubię ludzi nie ufam im ...nie potrafię. Jest tylko jeden wyjątek właśnie moja przyjaciółka Wiki zawsze ze mną była i jest i nawet kiedy wszyscy się ode mnie odwrocili ona byla ze mną .Niestety tylko ona, pewnie myślicie a gdzie twoja rodzina? Hmm ja nie mam rodziny, znaczy mam Ale nie można tego tak nazwać, moim rodzice się rozwiedli , Tata zostawił mnie, moja siostrę i mamę same. Jakoś sobie radzimy ale ja nie za bardzo uczestniczę w życiu mojej "rodziny" zazwyczaj siedzę w pokoju, lub u Wiki, ale najczęściej chodzę na spacery. To wszystko co było kiedyś i wpłynęło na to jaka teraz jestem.
____________________
Po długim spacerze w deszczu wróciłam do domu. 
-To ty Julka?
-Taa to ja mamo, idę do siebie 
-A ...  -przerwalam jej 
-Nie chce nic jeść, dzięki.
Wbieglam do swojego pokoju zdjelam mokre ubrania i włączyłam laptopa, walnelam się na łóżko i odpalilam pierwszy lepszy filmik Jasia (tak jestem jego fanką ) możecie mi nie wierzyć, ale zawsze jak go oglądam robi mi się lepiej, nie myślę tak o tym wszystkim co się zdarzyło w moim życiu i o tym jakie będzie dalej. Dlatego jednym z moich największych marzeń było go spotkać i powiedzieć mu jak Mi pomaga -osobiście.


Rodział 1
Mieliście takie dni że za nic wam się nie układało wszystko po kolei się pierdoliło.Jeśli tak to wyobraźcie sobie ze całe wasze życie to właśnie taki jeden spierdolony dzień .Tak mam ja -Julka .